| WSPÓŁPRACA MIĘDZYNARODOWA
|
|
|
(...) Topielice Sekwany gwiżdżą "Hallelujah",
nowy fokstrot, na falach huśtane łagodnie.
Na Notre-Dame demony pod niebem warują
i patrzą w dół na Paryż
groźnie jak na zbrodnię... (...)
Maria Pawlikowska - Jasnorzewska
Gdyby tak posiąść na chwilę możność cofnięcia czasu! Choćby o tydzień lub dwa! Wtedy przecież miała miejsce
nasza szkolna wycieczka do Francji. To właśnie Pani Beata Dębska, Pani Anna Kwiecień oraz Pan Ewgeni Mładenow
zechcieli się nami opiekować : podczas dziesięciu dni wycieczki po malowniczej Langwedocji na południu Francji,
zalanej po brzegi Wenecji, Barcelonie Antonio Gaudiego i Paryżu - światowej stolicy tego, co historyczne,
monumentalne, piękne, zapierające dech - i po prostu - sławne wszędzie. Niestety, tydzień na zwiedzenie tych wszystkich miejsc, to za mało.
Palące słońce towarzyszyło nam wiernie podczas zwiedzania Wenecji. To właśnie o to przytulne,
malownicze miasto odwiedziliśmy w drodze do celu - tj. francuskiej Langwedocji. Bazylika św. Marka wraz pełnym
turystów Placem utwierdzała w przekonaniu o niesamowitości miejsca. Wąskie uliczki i regionalne, kolorowe kramy,
pełne tradycyjnych masek były widokiem, którym cieszyliśmy się przez resztę spędzonego tam czasu. Kamienne budynki
i znajdujące się miedzy nimi wodne kanały i kanaliki niemalże przyczyniały nas o zawrót głowy. Oj, potrzebna była mapa
miasta i znajomość angielskiego ... Słynny Most Rialto i Pałac weneckich Dożów górowały nad Głównym Kanałem, gdy odpływając
statkiem, żegnaliśmy włoskie brzegi ...
Teraz nasze zmysły miało zaspokoić malownicze południe Francji. Cóż to był za region!
Trzeba tam być, poczuć zapach rosnących wszędzie dookoła krzewów winnych, prowansalskich ziół i prawdziwie
francuskiej lawendy... Wszędzie cisza, spokój,słońce i delikatny, kojący zmysły, wiatr. Każdy dzień pobytu
dostarczał nam nowych wrażeń i doświadczeń: to piknik z francuską młodzieżą nad pobliską rzeką, to całodniowy
wypad na plażę Lazurowego Wybrzeża, to znów wizyta w średniowiecznym zamku Katarów-Carcasonne ...
Odwiedziliśmy również Barcelonę. W drodze do Hiszpanii nie przeoczyliśmy odpowiednika polskiej Częstochowy-
Montserrat. Skaliste wzgórza, okalające wiodącą w górę szosę, niejednego z nas przyprawiały
o dziwnie egzystencjalne przemyślenia : W Barcelonie - tym iście latynoskim mieście - mieliśmy okazję
i przyjemność wejść na stadion FC Barcelona. Stamtąd podjechaliśmy pod sławny Kościół Sagrada Familia
( Świętej Rodziny) projektu Antonio Gaudiego. Ten tragicznie zmarły architekt pozostawił w Barcelonie wiele charakterystycznych
elementów.
Jadąc ulicami Barcelony, mijamy także dziwaczne kamienice o opływowych, powyginanych kształtach i tajemniczych
wykończeniach. Żadne inne miasto nie dostarcza tego typu architektonicznych wrażeń - zachwyciło nas swoim unikalnym
klimatem. Spacerując po głównym deptaku Barcelony, dotarliśmy do słynnego pomnika Krzysztofa Kolumba i stamtąd
pojechaliśmy na pokaz tańczących fontann. Kolorowe, olbrzymie fontanny tańczą każdego wieczoru w rytm puszczanej muzyki
(klasycznej, filmowej, współczesnej itp.). Nie mas się co dziwić, że to widowisko przyciąga takie rzesze ludzi, a tego roku i nas.
Żegnając Camplong ( bo tak zwało się małe miasteczko, w których przebywaliśmy będąc na południu) i
jego klimatyczne, wąskie, spokojne i ciche uliczki, wyruszyliśmy w podróż ku innemu obliczu Francji. Paryż pokazał
nam, czym Francja może się jeszcze pochwalić, oprócz tego, co już zdołaliśmy zobaczyć. Pierwszy dzień poświęciliśmy
Luwrowi. Nie sposób opisać rozmiarów tej kolosalnej budowli za pomocą słów ... Może jednak wyobraźni czytającego
pomoże fakt, iż zwiedzając sławne w całym świecie muzeum sztuki, należy zaopatrzyć się w mapę budynku. Tak,
tak! Trzy godziny pozwoliły zobaczyć nam jedynie najważniejsze dzieła, jakie Luwr kryje pod swym dachem: Wenus z
Milo, Nike z Samotraki. 'Umierający niewolnik' Michała Anioła, Pierwszy kodeks prawa Hammurabiego, Komnaty Napoleona, Rubens i sala wypełniona jego działami czy w końcu piękna i - szczególnie ostatnio - osnuta nutą tajemniczości, 'Mona Lisa' pędzla Leonarda da Vinci. Tego samego dnia wjechaliśmy również na szczyt wieży Eiffla. Wiało niemiłosiernie, ale czymże jest wiatr, kiedy pod nami cały Paryż ...? ( ponad 300 m. wysokości) Widać stamtąd każdy zabytek, każdą ważniejszą ulicę i uliczkę, całą symetrię i koncept leżącego u naszych stóp miasta.
Rozmarzeni wróciliśmy do Paryża jeszcze dnia następnego, aby zobaczyć gotycki ideał we własnej osobie. Notre-Dame przeraziło wielkością i strzelistością. Mroczne wnętrze osnutej legendą katedry, skłaniało do zadumy i podziwu. Widzieliśmy również najnowocześniejszą dzielnicę Paryża - La Defense. Tam zrobiliśmy zakupy - umożliwiły nam to olbrzymie centra handlowe, od których dzielnica pękała w szwach. Stamtąd ruszyliśmy na sławne, choćby z piosenek, Champs Elysees i uwieńczający tę sławną ulicę Łuk Triumfalny. Zawartość portfeli ( należy zważyć tu na fakt, iż pobyt już się kończył...) nie pozwoliła nam zasmakować ofert elizejskich lokali, ale i tak warto było zobaczyć i spędzisz czas na tej najdłuższej z ulic Paryża. Poczuliśmy duch rewolucji stojąc pod Łukiem Triumfalnym upamiętniającym rok 1789 - było to niewątpliwie niepowtarzalne uczucie zwłaszcza dla osób zainteresowanych historią. Tymi atrakcjami pożegnał nas Paryż ... Wróciliśmy bezpiecznie do rzeczywistości ( szkoły i polskich dróg), złotej polskiej jesieni (której inne kraje mogą nam jedynie pozazdrościć), zaległości w nauce, szkolnych korytarzy i ... pytanie nasuwa się tylko jedno: Gdzie lepiej? - Bo to wcale nie jest oczywiste!
Teraz już jednak pozostaje li i jedynie zamknąć oczy w rozkosznym rozmarzeniu i zgodzić się ze sławnym faustowskim westchnieniem: " Chwilo trwaj! Jesteś tak piękna!" Nie szatanowi jednak tymi słowy oddamy swą duszę, a wspomnieniom i tęsknocie, za tym, co jakże odległe, bo francuskie.
(...) Eiffel, jak rozkraczone zjawisko z sabatu,
grzyb grzechu, tryska zewsząd groźna i ponura.
Wszystko za wielkie dla mnie, najmniejszego
z światów.
Niedostępne i drogie jak wężowa skóra... (...)
Maria Pawlikowska - Jasnorzewska
Opracowała Ewa Pałka klasa IIB
|
|